Rekolekcje Wielkopostne - Wierzyć dzisiaj

Poniedziałek – IV tydzień WP


 

Nauka 27 – Ojcze nasz cz. II

 

Druga cześć Modlitwy Pańskiej –jak zaznaczyłem wczoraj- wydaje się wyrażać bardziej osobiste prośby i potrzeby modlącego się. Warto jednak od razu zauważyć, że wszystkie te kolejne prośby używają formy zbiorowej, a więc:

 

- Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj;

- i przebacz nam nasze winy,

- jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili;

- i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie,

- ale nas zachowaj od złego!

 

I to jest pierwsza i –jak sądzę- bardzo ważna uwaga, o której nie powinniśmy zapominać w naszej codziennej, dobrej modlitwie. Nigdy przed Bogiem nie stajemy pojedynczo i nie prosimy egoistycznie, tylko i wyłącznie o nasze osobiste sprawy. Każda dobra modlitwa ma zawsze wymiar wspólnotowy, a jeśli nie, to –po prostu- nie jest dobrą modlitwą. Wspomnieliśmy o tym już na początku, mówiąc o pierwszym wezwaniu, w którym zwracamy się do Boga „Ojcze nasz”. Nigdy nie jestem przed Bogiem indywiduum, jednostką samolubną i myślącą tylko o sobie. Ma to i inne konsekwencje. Skoro bowiem proszę o chleb powszedni dla nas, to zaraz uświadamiam sobie, że być może ja sam mam tego chleba za dużo i mógłbym się nim podzielić z innymi. Przypomina mi się tutaj od razu, taka anegdotka, którą wspomniałem już w jednej z poprzednich nauk:

 

Przechodził raz bogaty człowiek obok żebrzącej małej dziewczynki i mówi:

 

- Boże widzisz takie rzeczy i nic nie robisz?

 

A Bóg mu na to odpowiedział:

- Już zrobiłem .... stworzyłem Ciebie!

 

Nie oburzaj się na Boga widząc cierpienie i niedostatek innych, bo może On właśnie po to ciebie stworzył, abyś ty pomógł tym ludziom i zaradził ich niedostatkom? Może po to powodzi ci się tak dobrze, abyś umiał się podzielić z tymi, którym powodzi się gorzej. Otwórz tylko oczy i zobacz, że nie jesteś taki biedny, żeby nie móc podzielić się z innymi. To jest właśnie chyba sens tych podkreślonych słów: nam, nasz, naszego, a nie mój, mnie, mojego !!!

 

Dziwna to bowiem sytuacja, kiedy w tej samej rodzinie jednych stać na kosztowne, zagraniczne wycieczki, a innych nie stać na zaspokojenie podstawowych potrzeb codziennych. Dziwna to sytuacja, kiedy w tej samej szkole jedno dziecko wyrzuca do kosza nadgryzioną bułkę z szynką, a drugie je ukradkiem wyjmuje, bo jest głodne. Egoizm jest straszną chorobą i trzeba czasami bardzo dużego wysiłku, żeby się z niego wyleczyć. I może nam w tym pomóc właśnie Modlitwa Pańska, która wielokrotnie podkreśla ten wspólnotowy, a nie indywidualny i egoistyczny charakter naszych modlitw. A uczymy się go już od dzieciństwa.

 

A może rzeczywiście jest tak, że wielu ludziom tego chleba powszedniego brakuje, dlatego właśnie, że inni mają go w nadmiarze i nie chcą lub nie umieją się podzielić? Może mówiąc: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj” powinienem wysilić jednak trochę bardziej swoją wyobraźnię i pomyśleć, jak ja mógłbym przyczynić się do zaspokojenia tej podstawowej potrzeby chleba u innych?

 

Co więcej chodzi tu na pewno o dwa rodzaje chleba, bo prosimy nie tylko o ten chleb codzienny, pisany z małej litery, ale i o ten Chleb z Nieba, którym jest Ciało Jezusa Chrystusa.

 

Prosząc: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj” pamiętajmy o tych dwóch aspektach Modlitwy Pańskiej.

 

I kolejne wezwanie z tej najdoskonalszej Modlitwy, jakiej nauczył nas sam Jezus Chrystus:

 

- i przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili

 

To wezwanie jest zresztą w bardzo jasny sposób wyjaśnione przez samego Jezusa: Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia, i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom, i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień.

 

Cóż tu dodać, cóż ująć, co wyjaśniać? Oczekujesz przebaczenia, przebacz i ty, oczekujesz miłosierdzia, bądź i ty miłosierny. Ale jest też i mały kruczek w tym wezwaniu. Bo co ma zrobić ktoś, kto sam uważa, ze jemu nikt nie ma nic do wybaczenia, bo on sam uważa się za doskonałego i nieomylnego, za kogoś, kto nigdy nie popełnia żadnych błędów i grzechów? On nie może się modlić: „przebacz nam nasze winy”, bo on nie ma przecież żadnych win do przebaczenia. Aby więc słowa te nie były puste i bez znaczenia trzeba najpierw i przede wszystkim zobaczyć te swoje winy i grzechy. I jest to jedne warunków podstawowych dobrej modlitwy. Ktoś, kogo nie stać na stanięcie w prawdzie o swojej grzeszności i małości, nigdy nie będzie mógł się dobrze modlić.

 

I kolejna refleksja związana z wezwaniem: i przebacz nam nasze winy, jak i my przebaczamy tym, którzy przeciw nam zawinili.

 

Bardzo często jest bowiem tak, ze „szczerze” modlimy się o nawrócenie innych i widzimy ich grzechy, które –rzekomo- chcemy odpuścić, ale jednocześnie niestety widzimy tylko grzechy innych, jednocześnie tych innych osądzając i potępiając. To do takiej właśnie sytuacji odnoszą się następujące słowa Chrystusa:

 

Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni.

Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą;

i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą.

(Mt 7,1-2)

 

A u św. Łukasza mamy jeszcze mocniejsze sformułowanie:

Dawajcie, a będzie wam dane;

miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrza wasze.

Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie.

(Łk 6,38)

 

Czy ja zdaję sobie sprawę z tego modląc się i codziennie wypowiadając słowa:

„Ojcze nasz,

chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj

i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy”?

 

Jaką miarą ty mierzysz w dawaniu, w dzieleniu się, w przebaczaniu, taką miarą i tobie zostanie dane, odpuszczone ... udzielone, przebaczone.

 

A może jest i tak, że nie widzę potrzeby dzielenia się chlebem powszednim z bliźnimi, bo sam nie przystępuję do stołu Chleba Eucharystycznego? A może jest i tak, że nie będzie mi przebaczone, darowane, odpuszczone, bo sam nie umiem przebaczyć i modlę się obłudnie i faryzejsko?

 

I ostatnie z wezwań modlitwy, którą Jezus nauczył swoich uczniów:

- i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie, ale nas zachowaj od złego!

 

I znowu modlimy się wspólnie, w pokorze uznając naszą słabość i bezsilność wobec pokusy, wobec zła, wobec tego, który już od początku stworzenia występuje przeciwko człowiekowi. Wobec tego, przed którym św. Piotr ostrzega: „Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć.” (1 P 5,8)

 

Nie bądźmy w tym względzie naiwni, bo bez Bożej pomocy nie jesteśmy w stanie mu się oprzeć. Jeśli Chrystus umieścił tę prośbę w modlitwie, której chciał nauczyć swoich uczniów, to nie jest to zdanie bez znaczenia. Słowa te –mimo, że na końcu umieszczone- nie są wcale niej ważne od innych próśb. Miejmy tę świadomość, że tylko pokorną modlitwą możemy dla siebie i innych wyprosić Bożą pomoc w walce o dobro, o pomnażanie dobra w świecie, o zachowanie nas wszystkich od wszelkiego zła.

 

Jak widać z powyższych rozważań, Modlitwa Pańska, która –bądźmy szczerzy- bardzo nam się zrutynizowała, jest tak wspaniała i tak głęboka, że nigdy dosyć medytacji i rozważań, a ona sama –głęboko przeżyta i przemyślana- może nam starczyć na wiele miesięcy i lat. Bo jak wspomniałem na początku za św. Tomaszem z Akwinu: „Modlitwa Pańska nie tylko uczy nas prosić, ale także kształtuje wszystkie nasze uczucia. Modlitwa ta streszcza całe objawienie. W niej znajdują się wszystkie podstawowe prawdy Ewangelii. Kiedy apostołowie prosili Pana Jezusa, żeby nauczył ich się modlić, wtedy On nauczył ich właśnie tej modlitwy.

 

Módlmy się nią świadomie. Bo modlitwa ta jest darem samego Boga (jak mówi Tomasz Merton).

 

tekst nauki do druku w formacie .pdf